Czasy galicyjskie
Klęski elementarne
Rolnictwo, a więc główne zajęcie i źródło utrzymania mieszkańców Husowa, w sposób naturalny narażone było na niekorzystne działanie warunków atmosferycznych. Dłuższa zima powodowała pomór bydła, a spóźniona wegetacja wiosenna przedłużała głodowy przednówek. Najobfitsze żniwo zebrał głód w latach 1846-1848, kiedy to w Galicji wygubił aż 7 procent populacji kraju. Jedną z przyczyn tak dużej śmiertelności była zaraza ziemniaczana. F. Magryś wspomina, że księża głosili wówczas z ambony, że to „Pan Bóg pokarał ludzi, że wódkę z ziemniaków robili i upijali się”. Pamiętnikarz podaje też, że częstokroć matki, nie mając czym wyżywić swoich dzieci, podrzucały je gospodarzom w sąsiednich wsiach. W Husowie głodowe lata wystąpiły w roku 1831 (przy 10 nazwiskach wyraźnie zaznaczono głód jako przyczynę śmierci) oraz 1847. Pod koniec XIX w. z problemem głodu zaczęto sobie radzić. Przede wszystkim wzrosła wydajność ziemi oraz poprawiała się kaloryczność pożywienia. Rozwój transportu umożliwiał szybsze dotarcie z pomocą do regionów dotkniętych głodem. Nie bez znaczenia była też poprawa klimatu.
Dla wieku XIX posiadamy stosunkowo dużo informacji na temat śmiertelności w wyniku chorób zakaźnych. Podstawowym źródłem są tu parafialne księgi zgonów. Należy jednak pamiętać, że nie wszystkie zapisane tam informacje muszą być prawdziwe. Diagnozę stawiał z reguły nieuczony wiejski oglądacz zwłok, który nieraz pełnił tę funkcję z przyczyn czysto ekonomicznych, np. w Husowie przez jakiś czas oglądaczem zwłok był szukający różnego zajęcia Jan Rak. Władze powiatowe niejednokrotnie pouczały urzędy parafialne, jak rozpoznawać przyczynę śmierci.
W owym czasie jedną z groźniejszych była choroba wywoływana przez przecinkowca cholery. W Husowie najwięcej zgonów spowodowała w latach 1788, 1855, 1873, 1877 i 1879. Być może zmarłych na cholerę chowano w osobnych miejscach. Miejscowa tradycja głosi, że ofiary epidemii pochowane są przy tzw. Księżej Figurze. Do dziś znajduje się tam niewielki wzgórek (kurhan?) i krzyż. Z innych chorób zakaźnych obfite żniwo zbierały także: odra (1829), dysenteria zwana pospolicie czerwonką (1847, 1855, 1889, 1890, 1892), koklusz (1861, 1877, 1894), febra (1877), angina (1889, 1890, 1894, 1899), dyfteryt (1890), szkarlatyna (1902, 1903) i grypa hiszpanka (1918-1919).
Przyczyną wysokiej śmiertelności była również gruźlica. Choroba ta, ciągnąca się długimi latami, była lekceważona przez wiele gospodyń, którym codzienne obowiązki nie pozwalały na doleczenie grypy. „Sąsiadkę prosić do dojenia krów- wspomina Styś- to ostateczność, do której dopuszcza się tylko w przypadku obłożnej choroby (…). Bo przecież sąsiadka może się znać na czarach i odebrać krowom mleko (…)”. W wielu przypadkach lekceważona gruźlica kończyła się ostrym zapaleniem płuc i w konsekwencji śmiercią.
Za częste występowanie epidemii odpowiadała w dużej mierze sama ludność wiejska. Problemem tym zajmował się w latach 70. i 80. XIX stulecia dr Józef Barzycki. Przyczyn wysokiej śmiertelności w Galicji upatrywał on w strasznych warunkach sanitarnych panujących w gospodarstwach chłopskich. Zaliczył do nich m.in. nieświeże powietrze w izbach mieszkalnych, rzadkie bielenie ścian, pranie bielizny chorych w pobliżu studni i potoków, brak wychodków, gromadzenie gnoju w otoczeniu chaty czy zwyczaj urządzania styp pośmiertnych w domach zakażonych. Odpowiedzialnością za roznoszenie chorób obarczył także wynikający z chrześcijańskiego miłosierdzia zwyczaj odwiedzania chorych. Pod koniec XIX w. władze austriackie czyniły starania, by zminimalizować skutki szalejących epidemii, na przykład udało się zorganizować w Husowie masowe szczepienia dzieci przeciw ospie.
