Czasy galicyjskie

Szkolnictwo i oświata

Spuścizną po czasach staropolskich był zupełny analfabetyzm mieszkańców Husowa. Ten niepokojący Austriaków stan rzeczy miała zmienić szkoła trywialna (3-letnia) w każdej parafii. Nic jednak nie wiadomo o takiej szkole w Husowie.

Dokumenty kościelne potwierdzają natomiast miejscową tradycję o nauczaniu dzieci przez ks. Marcina Strusińskiego. Szkółka powstała prawdopodobnie w 1842 r., a więc wkrótce po przybyciu na husowską placówkę nowego proboszcza. Ks. Strusiński czynił to zupełnie za darmo. Jedyną powinnością uczących się dzieci było pasienie krów kościelnych. Nauka odbywała się dwa razy w tygodniu w mieszkaniu księdza. Być może lekcje pobierały także osoby dorosłe. W. Styś przypuszcza, że jego dziadek Stanisław uczęszczał do szkółki plebańskiej „już jako dorosły mężczyzna”. Prawdopodobnie jednym z uczniów ówczesnego proboszcza był Jan Rak. Po śmierci ks. Strusińskiego działalność oświatowa plebanii zamarła. Na szczęście znaleźli się ofiarni ludzie, którzy bezinteresownie udzielali lekcji. Jednym z nich był powstaniec styczniowy, niejaki Borowski, który osiadł w leśniczówce przy lesie Bąkowiec. Nieco później, bo w latach 70. prywatnych lekcji udzielał organista Bojarski. Wymienione osoby pochodziły z zewnątrz. Ich wkład w rozwój miejscowej oświaty może nie był duży, stanowił jednak pewne przedłużenie działalności ks. Strusińskiego.

Zmiany na lepsze w galicyjskim szkolnictwie nastąpiły dopiero w okresie autonomii. Pozytywny wpływ na rozwój oświaty na wsi miała utworzona w 1866 r. Rada Szkolna Krajowa. Zgodnie z ustawą szkolną z roku 1869 szkoły zostały wyjęte spod kurateli kościelnej i podporządkowane władzom świeckim. W Galicji wprowadzono obowiązkowe nauczanie dzieci w wieku od 6 do 12 lat oraz nauczanie w języku ojczystym.

Szkoła ludowa powstała w Husowie stosunkowo późno. Pomysł stworzenia takiej placówki nie był popularny wśród chłopów. Wychodzili oni z założenia, że szkoła nie uczy praktycznych umiejętności, a co więcej, pozbawia gospodarstwa młodych pracowników. Wielkim orędownikiem szerzenia oświaty był natomiast Jan Rak, który przekonał radę gminną do idei utworzenia w Husowie jednoklasowej szkoły ludowej. Zorganizowano ją w 1886 r. w ciasnej izbie szpitalnej. Pierwszym nauczycielem był Stanisław Cwakleński. Dwa i pół roku później zastąpiła go pani Peszkówna, która jednak po roku zrezygnowała z pracy w tutejszej szkole. W 1889 r. przybył Józef Karakulski, który na trwałe związał się z Husowem. Wspólnie z miejscową Radą Szkolną zabiegał o polepszenie w szkole warunków sanitarnych. Ponieważ w budynku szpitala okazało się to niemożliwe, postanowiono wznieść nowy budynek dla szkoły. Dzięki pomocy właściciela dóbr husowskich Wacława Oborskiego oddano go do użytku latem 1892 r. Szybko jednak okazało się, że jest on za ciasny, urządzono więc dodatkowe prowizoryczne sale w starej kuchni plebańskiej oraz mieszkaniu nauczycielki. Dynamiczny rozwój szkoły sprawił, że już w 1902 r. przekształcono ją w dwuklasową, zaś Karakulskiego mianowano jej kierownikiem.

Przez dłuższy czas Józef Karakulski był jedynym nauczycielem w husowskiej szkole. Dopiero w 1899 r. przybyła mu pomoc w osobie Karoliny Peszkowskiej, lecz tylko na krótki okres. Rotacja nauczycieli była dość duża. Rzadko zdarzało się, by któryś z nich pracował w Husowie dłużej niż dwa lata. Wielu pedagogów szybko zniechęcało się do trudnych warunków panujących w Husowie. Chlubnym wyjątkiem był wspomniany Karakulski. Pracując w trudnych warunkach potrafił zainteresować nauką wielu wiejskich chłopców. Najwybitniejszym jego wychowankiem był Gabriel Leńczyk, znany później krakowski archeolog. Z kolei mały Wincenty Styś był sąsiadem kierownika szkoły, co mogło mieć pozytywny wpływ na rozwój osobowości późniejszego wybitnego ekonomisty. Mniej znanymi uczniami Karakulskiego byli dwaj późniejsi nauczyciele, Aleksander Dubanik i Stanisław Boratyn. Zasłużony nauczyciel zmarł na grypę hiszpankę właśnie wówczas, gdy odradzała się niepodległa Polska, zaś posadę kierownika szkoły objął w grudniu 1918 r. kolejny wielki społecznik Ignacy Błaszkiewicz (mąż Wandy Kaniowskiej, pracującej w Husowie od 1905 r.).

Rezultatem rozwoju szkolnictwa w Husowie był systematyczny spadek analfabetyzmu. Opierając się na sprawozdaniach szkolnych, Styś zauważył, że przed wybuchem I wojny światowej 40 procent dzieci poprzestawało na jednym roku nauki, a tylko co piąte kończyło cztery klasy. Wynika z tego, że większość rodziców nie widziała potrzeby głębszej edukacji swoich dzieci. W ich opinii szkoła miała uczyć tylko czytania, pisania i rachowania, zaś pozostałe „książkowe” umiejętności w gospodarstwie były nieprzydatne.