Okres staropolski

Gospodarka

Gospodarka folwarczna i chłopska

Husowski folwark powstał na bazie dawnego majątku sołtysa (jego uposażenie ziemskie liczyło 2 łany). Przejęcie go przez pana było możliwe dzięki statutowi warckiemu z 1423 r., który zezwalał na przymusowe usunięcie „krnąbrnego i nieużytecznego sołtysa”.

Wykupienie sołectwa w Husowie nastąpiło prawdopodobnie w połowie XVI w. Odtąd folwark pański wydzierżawiany był drobniejszej szlachcie. W 1612 r. sędziwy Wojciech Hulas (Gulas) zeznał, że „wóyty wszystkie pamięta począwszy od pani Ujejskiej matki Achacego Ujejskiego, po której stanął syn iey Achacy Ujejski, potym Jan Kumorowski, pan Waysman y inni”. Folwark husowski znalazł się w rękach Ujejskich tytułem zastawu uczynionego przez właścicielkę wsi Zofię Kostkową. Pod koniec lat 70. XVI w. prawa Ujejskich nabył lub odziedziczył Jan Komorowski, który dzierżył folwark przez 18 lat, po czym przejęli go jego synowie Stanisław i Paweł. Jako ostatni wójt dziedziczny występuje w 1616 r. Jan Dunin Spot. Być może księżna Ostrogska zwróciła pieniądze pożyczone przez jej matkę i złączyła folwark z resztą dóbr husowskich.

Początkowo w Husowie funkcjonowały dwa folwarki. W układzie zamykającym spór o meszne (zawartym w roku 1612) wspomniano o istnieniu dworu „niższego” i „wyższego”. Styś ustalił, że folwark w górnej części wsi obejmował grunty Kwolkówka, Szalówka i Hawrówka oraz las Gaj, osiągając rozmiar 129 morgów 677 sążni, to znaczy 2 łanów husowskich (równych 4 łanom magdeburskim). Niemal identyczny obszar posiadał folwark dolny, położony w sąsiedztwie plebani. W sumie więc dwór dysponował 4 łanami ziemi. W okresie późniejszym nastąpić musiała wymiana gruntów. W zamian za pola należące do folwarku górnego, chłopi oddali dziedzicowi grunty w innej części wsi i w ten sposób dokonano komasacji łanów dworskich. Jednocześnie nastąpiła likwidacja folwarku górnego. Odtąd aż do końca omawianego okresu istniał tylko jeden folwark położony w środkowej części wsi. Do momentu parcelacji, która miała miejsce po I wojnie światowej, jego obszar wynosił 262 morgów, to znaczy 4 łany. Folwark nie był jednak w stanie zagospodarować wszystkich swych gruntów. Pod koniec XVIII w. niektóre pustki, jak Kopciówka, Szalówka i Biedroniówka, znajdowały się w rękach arendarza. Oprócz wymienionych ról Żyd dzierżawił trzy młyny, tyleż karczem, gorzelnię, dysponował też 10 poddanymi odrabiającymi pańszczyznę. W sumie arendarz posiadał ponad 113 morgów ziemi, co stanowiło jakby osobny folwark.

Dobra husowskie administrowała najczęściej niższa szlachta. Dzierżawcy zmieniali się jednak dosyć często. Było to niekorzystne przede wszystkim dla miejscowej ludności, bowiem ciągle zmieniający się arendarze dążyli do zwiększenia swoich zysków. W drugiej połowie XVIII stulecia rotacja wśród dzierżawców była częsta. Kontrakty na dzierżawę husowskiego folwarku zawierano najczęściej na okres 2-3 lat. Trzyletni kontrakt zawarty w 1738 r. między księciem Jerzym Ignacym Lubomirskim a dzierżawcą Henrykiem Giessyngiem opiewał na sumę 15 tysięcy złp w trzech ratach. W 1762 r. Michał Lewiecki zgodził się na warunki księżnej Joanny Lubomirskiej i przyjął dwuletnią dzierżawę Husowa za sumę 16 tysięcy złp (w dwóch ratach).

Każdy folwark dysponował odpowiednią liczbą służby. Do stałej służby zaliczano kucharkę, pastucha, parobków i dziewki folwarczne. Niestałą służbę stanowili karbownicy i polni, którzy w zamian za pracę we dworze otrzymywali niewielką zapłatę lub częściowe zwolnienie z robocizn. Dozorem nad lasami dworskimi zajmowała się służba leśna z leśniczym na czele.

Początkowo powinności poddanych wobec pana nie były zbyt wygórowane. Przywilej lokacyjny zapewniał osadnikom pewien okres wolnizny (zapewne około 20 lat), który miał im ułatwić zagospodarowanie przydzielonych łanów. Po jej wygaśnięciu chłopi musieli świadczyć na rzecz właściciela wsi czynsze w pieniądzu oraz daniny w naturze. W Krzemienicy, również należącej do Pileckich, chłopi płacili rocznie 1 grzywnę z łanu oraz uiszczali daninę w postaci pewnej ilości zboża, drobiu, jaj i sera. Ten niewielki wymiar świadczeń sprzyjał rozwojowi wsi, zwłaszcza że panowie nie rezydowali w Husowie i nie wymagali od chłopów darmowych robocizn.

W XVI w. we wsiach klucza łańcuckiego i kańczuckiego zaczęły pojawiać się folwarki. Ich rozwój ułatwiały dwie spławne rzeki, Wisłok i San, dzięki którym możliwa była sprzedaż większych niż dotąd ilości zboża. By jednak zwiększyć zyski panowie zaczęli narzucać chłopom przymusowe robocizny. Początkowo pańszczyzna miała rozsądny wymiar, nie przekraczając w gospodarstwach kmiecych 1 dnia robocizny ciągłej na tydzień. Jednak stale powiększający się o kolejne pustki folwark potrzebował nowych rąk do pracy. Z czasem chłop obarczony został całym wachlarzem robocizn. Do najczęstszych zaliczały się: pańszczyzna tygodniowa, dni pomocne (m.in. zaor, obor, zakos, obkos, zagrab, obgrab, zażen, obżen), darmochy (zwane w Husowie daremszczyzną- były to robocizny „poza dniowe”, np. obowiązek moczenia, międlenia i czesania lnu), szarwark (naprawa dróg, mostów i grobel), stróża (pilnowanie w nocy budynków folwarcznych oraz zboża w polu), podróże i inne. Oprócz tego powiększył się zakres danin w naturze (osep, poczta, dań z lasu, przędza itd.). Dochodziły do tego również ograniczenia w zakresie wolności osobistej poddanych, jak: przytwierdzenie do ziemi, zależność od pana w sprawach sądowych oraz ograniczenie w zawieraniu małżeństw.

Na temat obciążeń pańszczyźnianych chłopów husowskich niestety nie posiadamy zbyt wielu źródeł. Można jednak sądzić, że kształtowały się one podobnie jak w kluczu kańczuckim (Husów wyłączony został z niego na mocy działu w 1642 r.). Do dóbr tych należały m.in. Manasterz, Sietesz i Tarnawka. Kmiecie obciążeni byli pańszczyzną w wysokości 3-6 dni bydlnych w tygodniu (w zależności od wsi). Ponadto uiszczali daniny w zbożu, drobiu, jajach, grzybach i orzechach (na początku XVIII w. zamieniono je na rentę pieniężną), opłacali także czynsz oraz serowe i stróżne. Pańszczyzną obciążeni byli wszyscy zagrodnicy. Wynosiła ona 2-3 dni piesze w tygodniu. Oprócz tego każdy zagrodnik obowiązany był do opłacania czynszu, serowego, stróżnego, składania danin w owsie i drobiu, a także oddawania 1 sztuki przędzy. Chałupnicy opłacali czynsz i stróżne, zaś obowiązujące ich dni pańszczyźniane najczęściej wykupywali. Komornicy nie byli obciążeni żadnymi świadczeniami, prócz 1 dnia pańszczyzny w tygodniu.

Z inwentarza folwarku husowskiego (1754) wiadomo, że każdy kmieć oprócz typowych obciążeń pańszczyźnianych musiał wypełniać również inne obowiązki. Raz w roku musiał udać się własnym zaprzęgiem do Starej Soli po 4 beczki soli. W zamian za to chłop potrącone miał tyle dni „robotnych”, ile spędził w podróży. Jeżeli jednak nie pojechał po sól, to wówczas musiał zapłacić 8 zł, zaś dwór potrącał mu z robocizny 7 dni. Ponadto kmieć miał obowiązek hakować, skrudzić i włóczyć oraz siać na „pańskich obszarach”, przywozić do dworu określoną ilość drzewa z lasów pańskich, moczyć i międlić len i konopie, zajmować się kapustą, rzepą, marchwią, pasternakiem i burakami, a wszystko to bez dnia pańskiego. Oprócz tego czekały go szarwarki i stróża. Z dokumentów wynika również, że każdy kmieć raz na kwartał musiał odwieźć do zamku rzeszowskiego furę drzewa bukowego.

Stan rolnictwa

Rolnictwo zarówno chłopskie jak i folwarczne w okresie feudalnym miało charakter ekstensywny. Zmierzano raczej do powiększenia aerału upraw niż do zwiększenia wydajności pól już użytkowanych. Karczowanie lasów pod uprawy trwało w Husowie i okolicy aż do XX w. Jeśli pod koniec XVIII stulecia lasy stanowiły 15 % powierzchni Husowa, to na krótko przed wybuchem II wojny światowej ten odsetek wynosił już niewiele ponad 3 %. Wraz z rozwojem obciążeń pańszczyźnianych powiększały się jednak różnice między gospodarstwem pańskim i chłopskim. Folwark nastawił się bowiem na produkcję zbożową, ponieważ opierając się na chłopskim sprzężaju nie musiał trzymać własnych zwierząt pociągowych. Na własne potrzeby chował jedynie niewielką ilość bydła, koni, trzody i drobiu. Fasja z 1773 r. wymieniła dla husowskiego folwarku 8 krów, 9 cieląt, 13 owiec i 4 świń. Główny ciężar pracy spadał więc na zwierzęta kmiece. Stan hodowli bydła był jednak zły. Nie znano wówczas jeszcze roślin pastewnych i zimą bydło przymierało głodem. Podobnie rzecz się miała z hodowlą świń, które trzymano w stanie niemal półdzikim. Latem pasiono je na pastwiskach, zimą zaś karmiono je tylko plewami. Hodowcy trzody chlewnej mieli w Husowie o tyle korzystną sytuację, że w pobliżu wsi znajdowały się obszerne lasy bukowe. Prawdopodobnie jednak za korzystanie z lasów pańskich chłopi musieli uiszczać opłatę w wysokości uzależnionej od liczby pasionych tam świń. Gdy jednak nadchodziła pora mrozów świnie puszczano w samopas. Sam dwór dysponował nieznaczną ilość sprzętów gospodarskich, posiadał za to znaczną ilość sprzętów do mierzenia i przechowywania zboża. O sprzętach gospodarskich w użytkowaniu chłopskim informuje nas husowska księga gromadzka. W świetle zapisek sądowych najpopularniejszymi narzędziami były: pługi (z kolcami i wicią), brony, motyki „porębne”, haki żelazne, siekiery, świdry, skrzynki rzezalne, wozy konne (w tym „bose”, czyli niekute), stępy, rydle, rzeszota, taki, kopacze do gnoju, a z domowych: niecki („do walania chleba”), dzieża („do pieczenia chleba”), sita, beczki na kapustę.

Gospodarstwo chłopskie

W okresie staropolskim chałupy chłopskie były jedno- lub dwuizbowe. W XVIII w. dom mieszkalny składał się z izby, komory oraz sieni. Obok chałupy znajdowały się najczęściej stodoła i chlewek, rzadziej natomiast wozownia i stajnia. Zaliczający się do zamożniejszych chłopów, młynarz, mógł sobie pozwolić na obszerniejszy budynek mieszkalny. Dość dokładny opis domu młynarza znajdujemy w księdze sądowej pod rokiem 1744: „Izba y z komorą przybocznią 6 węgłów, sień przybudowana we dwa węgły, komora przed sienią przybudowana we 4 węgły, to czyni węgłów wszystkich dwanaście dico 12. (…) Na tem budynku dach na wiązaniu w ośm słupów na standerach y budynek cały na standerach”. Oprócz tego młynarz posiadał młynicę, oborę, a także stodołę wraz z przybudowaną komorą.

Przemysł wiejski

Istotną gałęzią gospodarki wiejskiej było rzemiosło. Najczęściej zajmowali się nim chłopi posiadający niewielkie grunty, a więc zagrodnicy, chałupnicy i komornicy. W niektórych gospodarstwach rzemiosło było zajęciem ubocznym, w innych zaś stanowiło podstawowe źródło dochodu. Chłopski przemysł obejmował swym zasięgiem przetwórstwo rolne oraz wykonywanie narzędzi pracy i sprzętów domowych.

Dokument lokacyjny wsi Langyn Aw zezwalał sołtysowi na wybudowanie dwóch młynów. W przypadku Husowa mogło być podobnie. Początkowo jednak jeden młyn w zupełności wystarczał mieszkańcom wsi. Najwcześniejsza wzmianka źródłowa informuje, że w 1515 r. w Husowie funkcjonował jeden młyn, zaś sto lat później przynajmniej dwa. O pierwszym z nich wiadomo, że jego właściciel Jan Pęcak dostał się do niewoli tatarskiej i w 1627 r. jego spadkobiercy sprzedali „młynek” Marcinowi Aczuli. Rok później właściciela zmienił również drugi młyn, leżący w środku wsi. Trudno określić, czy to nagłe sprzedawanie młynów miało jakikolwiek związek z najazdem tatarskim. Jest jednak niemal pewne, że oba młyny nie zostały wówczas zniszczone. Powszechnie stosowanym typem młynów był tzw. korzecznik. Wymagał on zbudowania grobli, dzięki czemu spiętrzona woda poprzez regulowany przepust spływała z góry na młyńskie koło. Większe młyny pracowały na dwa koła, współpracowały bowiem z foluszem lub piłą tracką. Husów posiadał tylko młyny o jednym kole, niemniej jednak były na tyle mocne, że mogły pracować nawet zimą. W XVIII stuleciu w Husowie funkcjonowały dwa młyny wodne (jednym zarządzali Biedroniowie, a drugim Świerkowie) oraz jeden wiatrak (w 1754 r. zarządzał nim Baltazar Boratyński).

Od użytkownika młyna dwór wymagał odpowiednich kwalifikacji. Gdy w 1727 r. z młyna na Niniży zbiegł Maciej Partyka, następcy szukano nawet w sąsiednich wioskach. Wreszcie znaleziono odpowiedniego kandydata w Chodakówce „daiąc mu wolność dziedziczną do tego młyna”. Jędrzej Biedroń musiał jednak zaczynać w Husowie wszystko od podstaw, ponieważ zrujnowany był i młyn i budynek mieszkalny. Majątek odziedziczył potem jego syn Franciszek, który jednak w niczym nie przypominał swego ojca. Wedle zeznania jego zięcia Walentego Piotrowicza Biedroń „długów swoich y powinności dworskich, ani gromadzkich oddawać nie chciał, także pańszczyzny odbywać, zaczem Zwierzchność Dworska, wezwawszy onego y mnie y przy Urzędzie Wóytowskiem rozporządzenie między nami uczyniła, oraz długi wszystkie na mnie włożono, które przyiąłem dworskie, wsiowe y zagraniczne”. Młynarze byli najczęściej zagrodnikami. Odbywali trzydniową pańszczyznę (niekiedy uiszczali ją w formie pieniężnej). Za swą pracę otrzymywali trzecią część z mlewa, czyli odsypów przemiałowych. Ich dochody były więc duże, zwłaszcza że chłopi mieli obowiązek mleć zboże tylko w miejscowych młynach.

Dokument lokacyjny wsi Langyn Aw zezwalał sołtysowi na założenie dwóch karczem. Pełniły one ważną rolę w życiu wsi. Spędzanie w niej wolnego czasu należało do nielicznych wiejskich atrakcji. Tutaj chłop mógł napić się mocniejszego trunku, posilić się, a nawet posłuchać opowieści od rozmaitych wędrowców. Tu można było kupić potrzebny towar lub pożyczyć pieniądze. Urządzano tu zabawy, wesela i inne rodzinne uroczystości. Wreszcie karczma spełniała funkcję budynku użyteczności publicznej, kiedy obradowała w niej ława sądowa. Najwcześniejsza wzmianka o karczmie w Husowie pochodzi z 1515 r. Rejestr poborowy z 1628 r. wykazał dla Husowa również tylko jedną karczmę. Tymczasem z zapisów w księdze sądowej wynika, że w tym czasie funkcjonowały we wsi dwie karczmy: dolna i górna. W 1627 r. Jan Kuńcza kupił od stryjecznego brata karczmę dolną leżącą na „nawsiu pańskim”, natomiast w roku następnym o zapis na karczmie górnej prosił Jan Mińkowicz. Znamienne, że obie karczmy nie ucierpiały wskutek najazdu Kantymira. Można jednak przypuszczać, że zmiana właściciela karczmy dolnej mogła mieć związek ze stratami finansowymi, jakie poniósł w wyniku najazdu poprzedni użytkownik. Kolejne rejestry poborowe, z 1651 i 1658 r., wymieniają tylko jedną karczmę. Na pewno istniała karczma „dulna”, natomiast o górnej źródła milczą. Do końca XVII stulecia przedsiębiorstwa te pozostawały w rękach chłopskich. W 1696 r. Wojciech Boratyński ustąpił wyszynk swojemu starszemu bratu Wawrzyńcowi. Trudno zarazem określić, kiedy karczmy husowskie znalazły się w rękach żydowskich. Wiadomo, że w 1738 r. karczmę (wraz z browarem) dzierżawił Szloma Zelmanowicz. Wraz z przejmowaniem arend przez Żydów rosła też liczba karczem we wsi. Inwentarz dworski z roku 1754 wspomina, że na ogrodzie Szymona Boratyńskiego postawiono kolejny wyszynk.

Spośród rzemiosł chłopskich we wsiach podłańcuckich najbardziej popularne było tkactwo. Fach ten stanowił źródło utrzymania dla wielu chałupników i komorników. Kmiecie natomiast gardzili z reguły tym rzemiosłem jako niezwiązanym z pracą na roli. Tkacze produkowali płótno najczęściej z myślą o rynku wewnętrznym, choć niejednokrotnie rywalizowali z cechami miejskimi. W dobrach Korniaktów tkacze mieli wysoką rangę, gdyż płóciennictwo stanowiło dla panów pokaźne źródło dochodu. W efekcie podłańcuckie wioski wprost pęczniały od tkaczy. W samej Markowej, tak zniszczonej przez żołnierzy, w 1713 r. naliczono się aż 40 tkaczy-chałupników. W przypadku Husowa trudno określić liczbę osób zajmujących się tym rzemiosłem, przypuszczalnie było to nie więcej jak kilkanaście osób.