W II Rzeczypospolitej

Źródła

Testament Grzegorza Boratyna z 1936 r.

W dniu 24 lipca br. 1936. został spisany testament w domu Boratyn Grzegorza, który czuje się słabym, ale na umyśle dobrze zdrowym, deklaruje swój majątek, tak ruchomy, jako też i nieruchomy. A to swej córce Anieli jako najstarszej deklaruję ogród ode wsi po drogę zagumienną w drugim kawałku od posiadanego gruntu córki Marjanny do potoka po wodę i połowę domu od strony północnej. Następnie syn Paweł otrzymuje jedną morgę na Tarnawskiem. Drugi syn Walerjan otrzymuje drugą morgę na Tarnawskim i drugi kawałek od Stawisk do poprzeczni drogi, dalej córce Maryjannie kawałek, który już ma w posiadaniu i od Ruski drogi po poprzycznik, córce Wiktoryj ponad jeden morg tak zwane Rokoszówka, zaś synowi Andrzejowi plac podbudowlany i połowa domu południowa stodoła, z tego spłaci bratu Ignacemu 100 złotych sto słownie i drugi kawałek Andrzejowi od potoka połowa z tego kawałka, który ciągnie do wielkiego gościńca trzeci kawałek od Stawisk w kierunku ku połowę czwarty kawałek od lasu dwoje stajen. Ostatni syn Ignacy otrzymuje od wielkiego gościńca do połowy do Andrzejowego i od Marynczynego połowa w pole i od Ruski drogi w pole po Andrzejowe. Na tym testament zakończono, na co zgadza się równocześnie w tych kawałkach, które posiadają oboje do spółki, równocześnie zastrzega dla swej żony dożywotnią wymowę w kawałkach do wybioru w dowód czego własnoręcznie podpisuję (podpis czytelny) Boratyn Grzegorz (podpis nieczytelny, krzyżyki żony za niepiśmienną Agnieszkę Boratyn podpisał Fleszar Franciszek) (podpisy świadków) Antoni Hawro i Hawro Leon, Husów, dnia 24, 7, 1936 r.

Spisał Fleszar Franciszek Sołtys

Źródło: Testament (odpis), ze zbiorów Marcina Boratyna

Ignacy Błaszkiewicz o głodzie ziemi we wsi

23 stycznia 1938. Odbyłem wycieczkę po obszarach polnych Gromady Husów. Gdy w roku 1931 widziałem w potokach wielkie ilości drzew liściastych, a w dołach Lichotowych były nawet sosny i w polu śp. Mokrzyckiego Franciszka bardzo ładne sosny, to w 1938 nie było z nich ani śladu, gospodarze wykarczowali te drzewa na pola orne, same zaś doły Lichotowe straciły na pięknie, bo porównano je, ale natomiast uzyskano więcej zboża. Widziałem też zagajniki po śp. byłem wójcie z gminy jednostkowej Sosze Wojciechu, a drzewa te zostały też wycięte i przerobiono zagajnik na pole orne. Na polach pod Stawiskami były też drzewa jodłowe i ładne laski, a w 1938 r. znikły zupełnie, jedynie nad samym potokiem pozostały olchy i ostrężyna, ale i ją ludzie wycinają i palą, aby przysporzyć bydłu trawy. W ciągu lat 1935-1937 zmieniły się okolice pól w Gromadzie Husów. Gdym przypomniał w latach 1929, aby to czynili, to śmieli się ludzie z propozycji, poleciłem sadzić w tych miejscach sady, a dziś /1937/ już to czynią. Odczuwa się brak ziemi we wsi.

Źródło: Kronika szkolna, w zbiorach Zespołu Szkół w Husowie.

Hussów w książce adresowej z 1929 roku

Hussów: wieś i gmina, powiat Łańcut, woj. lwowskie, sąd pow. Łańcut, sąd okr. Rzeszów, 2498 mieszk., stacja kol. 15 km, sadownictwo.

Właściciele ziemscy: Oborski Andz. (900).

Bławaty: Borkowska P. – Hawro J.

Cieśle: Gargała K. – Mokrzycki P. – Styś J.

Kasy pożyczk.-oszczędn.: Kasa Stefczyka

Kołodzieje: Barycki W. – Hawro S. – Jarosz J. – Wrona J.

Kowale: Broczek F. – Cieszyński Z. – Hawro F.

Lasy- eksploatacja: Groner I. – Rząsa K.

Murarze: Hawro W. – Hudzik W.

Nabiał: Obarski A. – Wrona J.

Różne towary: Kółko Rolnicze – Zellerkraut S.

Stolarze: Curkowicz T.

Tytoniowe wyroby: Borkowska P.

Wiatraki: Kuźniów

Wyszynk trunków: Hawro J.

Źródło: Książka adresowa z 1929 r., w: strona JewishGen

Walka polityczna na wsi

(…) około 20 czerwca 1933 powstał duży pożar, bo zniszczył 9 budynków gospodarczych ze stodołami, lecz bez zboża, przed żniwami. Pożar nawiedził domy znanych polityków Stronnictwa Ludowego, którzy stale występowali przeciw Rządowi Marszałka Polski Józefa Piłsudskiego. Poszła pogłoska, iż jest to kara na tego, kto występuje przeciw Ojczyźnie. Pożar powstał w sobotę około 13 godziny, a za dwa miesiące w sierpniu po żniwach w tym samym zakątku i o tej samej godzinie powstał pożar też duży bo zniszczył 7 budynków, ale wraz ze zbożem co było większa klęską dla gospodarzy. Przy pierwszym pożarze przybyła straż ze Sieteszy i Handzlówki, ogień zlokalizowano, a na następny pożar przybyła straż miasta Łańcuta. Z okolicy straż nie przybyła, bo ludność skradła konewki od ognia straży z Handzlówki i więcej nie przybyli. Młodzież też niechętnie broniła sąsiadów i nie lubi słuchać rozkazów, najwięcej pomagał w ratowaniu nie chwaląc się piszący, ale dla potomności zapisuje się miejscowy kierownik szkoły P. Błaszkiewicz Ignacy, następnie Jan Wrona, syn Franciszka, który ma sklep w kamienicy pierwszej w Husowie wybudowanej w 1930 r. Pożar był tak duży, iż najstarsi ludzie nie pamiętają, a i miejscowy kierownik szkoły, który 1933 roku pracował w tej wsi 21 lat, nie pamiętał takiego pożaru.

Źródło: Kronika szkolna, w zbiorach Zespołu Szkół w Husowie.